Lekki dołek
Wczoraj miałam dołek. Taki średni. Było mi smutno. Agata opowiedziała mi o swoich marzeniach, które stara się zrealizować i właściwie to zaczynają być planami. Ona chce w przyszłym roku wyjechać do Japonii. Najpierw na 3 miesiące. Boję się o nią.
Boję się też tego, że kiedyś wyprowadzi się z Niemiec i stracę z nią kontakt.
Bardzo bym za nią tęskniła. Może moja mama tak samo tęskniła za mną?
Próbowałam sobie wczoraj przemówić do rozsądku na różne sposoby.
Gośka też nie ma ciągle kontaktu z Bogusią.
Trzeba pozwolić dzieciom pójść własną drogą. Moja potrzeba ciągłego kontaktu tylko ją ogranicza.
Tracąc ją "z oczu" lepiej żeby wyjechała na drugi koniec świata i żyła po swojemu, niż gdybym miała stracić ją z powodu choroby czy wypadku.
Takie różne myśli chodzą mi po głowie. No i jeszcze Eryk. Męczy się chłopak tym rozstaniem. Już dawno powinna się z nim rozstać jeśli stwierdziła, że to nie jest miłość jej życia. Namąciła mu w głowie i w życiu.
Kommentare
Kommentar veröffentlichen